Czteronożni przyjaciele

   Po tytule można wywnioskować o czym będzie ten post. Tak właśnie o naszych czteronożnych futrzakach. Wielu z nas na pewno ma takiego przyjaciela. Od kiedy pamiętam w domu biegał pies. Nie wyobrażam sobie, żeby kogoś nie było pod nogami. 

Dzisiaj opowiem o moim małym zwierzyńcu. Mam kota i psa i mimo wszystkich stereotypów bardzo dobrze się dogadują. 

   Kot Tygrys – znalazłam go na ulicy, listopadowego wieczoru jak wracałam do domu. Przyszedł za mną i spędził całą noc na tarasie. Rano mama dała mu jedzenie, ale inny kot mu wszystko zjadł, więc ja go wzięłam do domu. Nie ma w tym nic dziwnego oprócz tego, że byłam przeciwniczką kotów i bardzo ich nie lubiłam. Jednak zrobiło mi się tak przykro i go wzięłam. Od tamtego dnia został z nami. 

   Pies Holly – zaadoptowaliśmy ją jako szczeniak. Od małego była bardzo aktywna. Biegała z kąta w kąt. Wiadomo jak to z szczeniakami bywa była wszędzie, a zajmować się nią trzeba było jak dzieckiem. 

   Trochę o relacji kot – pies. Każdy nam mówił, że zwierzęta się nie polubią i będzie ciągła wojna. Na przekór innym jest inaczej. Jak Holly była mała i w nocy zapiszczała nie ważne gdzie był Tygrys od razu przybiegał, stał ( w odpowiedniej odległości) i czekał aż się uspokoi. Teraz bawią się razem, zaczepiają się nawzajem, nawet liżą się po głowie. Holly też tęskni za Tygrysem. Jak wyjechaliśmy na kilka godzin i wzięliśmy Holly to cały czas szukała kota, a jak wróciliśmy to podeszła i się do niego przytuliła. 

   Moje zwierzaki obalają mit, że pies i kot nie umieją żyć w zgodzie, jak się okazuje to nieprawda. 


   





Komentarze